Papież Franciszek wypowiadał oczywiste rzeczy, które dla niektórych brzmiały gorsząco. To, że boli go serce, gdy słyszy o księdzu w nowym aucie za 20 tys. euro. Albo stanowcze słowa: „Za Mszę św. się nie płaci! Msza św. jest ofiarą Chrystusa darmo daną. Odkupienie jest darmo dane. Jeśli chcesz złożyć ofiarę – uczyń to, ale za Mszę św. się nie płaci.” To może bulwersować tych, którzy uważają, że przecież nie można inaczej utrzymać księdza. Ale w rzeczywistości gorszące jest pobieranie opłat – ofiar za sakramenty. Jeśli ktokolwiek miałby powód do podejrzeń, że jest to transakcja, w której kupuje się mniej lub bardziej magiczne działanie księdza, to lepiej zrezygnować z takiego rodzaju finansowania potrzeb duchownych.
Doświadczenia wielu krajów wskazują, że można utrzymać parafię bez dotacji państwowych. Konieczna jest przy tym transparentność i zaangażowanie rad parafialnych.
Jeden z księży, teraz biskup diecezjalny, opowiadał kilka lat temu, że podoba mu się finansowanie parafii we Francji, chwalił też Koreę Południową – kraj ten nie tylko zrezygnował z przysługujących mu dotacji, ale sam wspiera misje w innych krajach. Wiem więc, że jest w Polsce diecezja, która ma biskupa otwartego na zmiany w kierunku odrzucenia braku przejrzystości i złych praktyk sugerujących transakcje za magiczne działanie. Ale pozostaje jeszcze przekonanie do tego księży i wiernych świeckich. I z tego, co widzę obawiam się, że bez jeszcze większej inspiracji Stolicy Apostolskiej na razie niewiele się pod tym względem zmieni.

W odpowiedzi na “Watykańskie wskazówki – kolejny drażliwy temat w polskim Kościele”
„Wiem więc, że jest w Polsce diecezja, która ma biskupa otwartego na zmiany w kierunku odrzucenia braku przejrzystości i złych praktyk sugerujących transakcje za magiczne działanie.”
Nie wiem, czy to dobry trop, ale mnie się osobiście podoba system finansów parafialnych istniejący w diec. opolskiej.